Home / Wywiad  / Patrzeć trochę szerzej – Piotr Wilam

Patrzeć trochę szerzej – Piotr Wilam

Piotr Wilam

Wizjoner i ekspert w branży internetowej. Z wykształcenia filozof, matematyk i biznesman. Absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Oxford University oraz London Business School. Twórca Wydawnictwa Pascal. Współzałożyciel i pierwszy prezes portalu Onet.pl. Pasjonat nowych technologii, obecnie współzałożyciel, inwestor i partner zarządzający w krakowskim funduszu inwestycyjnym Innovation Nest.

***
Ścieżka kariery Piotra Wilama inspiruje i wskazuje, że nic nie jest niemożliwe, dlatego tym cenniejsze są jego rady i wskazówki. Wywiad z nim to rozmowa na temat świadomego budowania siebie i swojej kariery. Piotr Wilam prezentuje także swoją wizję przyszłości, w której polska technologia i polscy przedsiębiorcy odgrywają ważną rolę.
***

Karolina Borgosz: Ma pan bardzo inspirującą i barwną ścieżkę kariery, najpierw filozofia, później matematyka, następnie rozkręcał Pan biznes wydawniczy, później był Onet, teraz jest Pan inwestorem? Jak to się wszystko zaczęło?

Piotr Wilam: Zawsze mi imponowała mądrość, wiedza i zawsze byłem nastawiony intelektualnie. W liceum miałem duży dylemat czy iść w stronę ścisłych studiów czy bardziej podążać za porywem serca, za ideą.

Wybrałem filozofię, mimo że były to czasy kiedy wszyscy mi mówili, że stracę parę lat i nic mi to nie da. Do tej pory nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Na pewno była to odważna decyzja.

Zabrzmi to jak cliché, ale moje doświadczenie jest takie, że odważne decyzje bardzo często przynosiły bardzo dobry skutek.

Już studiując filozofię, bardzo szybko znalazłem sobie obszar, który zaczął mnie rzeczywiście mocno wciągać, to była filozofia nauki. Czyli jak to się dzieje, że niektóre teorie naukowe działają, a inne nie, jak się je odkrywa, co nauka w ogóle daje. Wtedy podjąłem decyzję, że chcę pracować naukowo. Pojawiła się okazja wyjazdu na stypendium do Oxfordu, wykorzystałem tą możliwość i wyjechałem. Potem bardzo się zawziąłem, żeby skończyć tam studia – matematykę.

W międzyczasie kolega, Tomasz Kolbusz, mnie namówił, żebyśmy w czasie wakacji zaczęli robić interesy. Stwierdziłem, że czemu nie – łatwo daję się skusić pomysłom, które są interesujące. Coś z tych interesów wyszło i zaczęliśmy się zastanawiać, co robić dalej i tak powstał pomysł Wydawnictwa Pascal, opartego na bardzo trzeźwym spojrzeniu strategicznym. Uznaliśmy, że Polacy będą dużo więcej podróżować i będą potrzebować praktycznych przewodników. Taka diagnoza okazała się słuszna. Zabraliśmy się za wydawanie książek nie mając absolutnie żadnego pojęcia o biznesie. Adrenalina z tym związana była bardzo duża i zaczęliśmy się wciągać.

Pamiętam, że jeszcze w czasie studiowania filozofii, byłem w Tatrach, wędrując zastanawiałem się co dalej. Wtedy stwierdziłem, że nie chcę zajmować się tematami, które tylko mnie pociągają i być oderwanym intelektualistą, filozofem. Chciałem robić coś, co jest praktyczne. Podjąłem decyzje, że wolę życie społeczne, a nie indywidualne. W biznesie istotne dla mnie było to, że można dzięki niemu wpływać na rzeczywistość, kształtować, doprowadzać do tego, że coś zaczyna istnieć i funkcjonować. To mnie faktycznie cieszyło. Porzuciłem swoje pomysły na karierę naukową, porzuciłem myśli o doktoracie i zabrałem się razem z Tomaszem za rozkręcanie biznesu. Takie były początki. Pascal był dużym sukcesem, doszliśmy do punktu, kiedy połowa przewodników turystycznych sprzedawanych w Polsce to były nasze przewodniki a to był startup, zaczynaliśmy od niczego.

Jakie napotkał Pan trudności na początku drogi? Co pomagało w ich przezwyciężaniu?

Było łatwiej ponieważ działałem razem z Tomkiem. Rozkręcanie biznesu z partnerem jest niesamowicie ważne, istnieje wtedy możliwość przedyskutowania problemów i planów. Drugą sprawą było odkrywanie przez działanie. W pewnym momencie stanęliśmy przed wyzwaniem zrobienia składu edytorskiego DTP, żeby złożyć książkę, stworzyć jej dizajn. Wtedy rzadko kto robił to komputerowo, były to początki i wciąż była to trochę tajemna wiedza, dostępna dla niewielu. W jakiś sposób nam się udało. Pomogło nam także swego rodzaju odwaga. Będąc w danej sytuacji widzieliśmy ścieżkę i nią podążaliśmy, nie patrzyliśmy co jest wokół. Jak się popatrzy na niektóre decyzje z perspektywy czasu, to w rzeczywiści były one dość odważne.

A my po prostu szliśmy tam gdzie się dało przejść. To nie było tak, że musieliśmy zamknąć oczy i skakać w przepaść. Umiejętność dojrzenia kierunku, zauważenie tej wąskiej ścieżki, która może zaprowadzić w miejsca gdzie się chce dojść. Zauważenie, że jakaś droga pasuje do tego co robię.

Czyli nie była to jakaś wielka, raz skonkretyzowana wizja, tylko na bieżąco dopasowywaliście swoje działania.

Z Pascalem było tak, że to rzeczywiście był pomysł przewodników, które będę potrzebne podróżującym – to był jasny kierunek. Kiedy wydawaliśmy pierwszy przewodnik, we wstępie napisaliśmy jakie przewodniki znajdują się w przygotowaniu, ale też nie mogliśmy się powstrzymać żeby wymienić przewodniki jakie mamy w planach. To były szalone pomysły. Później przez 2 lata śmialiśmy się z tego jak nas wyobraźnia poniosła a potem minęły kolejne 3, 4 lata i to wszystko okazało się prawdą. Zaczęliśmy wydawać przewodniki, które opisywały pół świata. Tak było z wizją Pascala.

Później był Onet i tu była od początku jasna wizja. Widzieliśmy jak dział internetowy Optimusa zaczynał. To nas natchnęło, że trzeba zrobić takie centralne miejsce w polskim Internecie. Wtedy w Ameryce zaczynało Yahoo. które było najbardziej popularną i najciekawszą firmą w Internecie. Taki połączony Facebook i Google. Yahoo pomogło nam w sformułowaniu jasnej wizji. Chcieliśmy wybudować coś takiego w Polsce.

Z tą wizją jest więc różnie. Czasem jest tak, że to jest ten motor który ciągnie a czasami idziemy w jakimś kierunku i powoli odkrywamy jaki jest cel. Czasami bardziej się uwidacznia dokąd się zmierza a czasami nie do końca wiadomo, ale ważna jest ogólna postawa. Myślę że dobrze jak człowiek jest nastawiony na przyszłość i chce zmienić świat.

Zawsze ważne jest współgranie tej wizji i konkretu. W Polsce brakuje ludzi, którzy mają jedno i drugie. Często Ci wizjonerzy są strasznie słabi, żeby zrobić coś konkretnego, a jak ludzie są konkretnie nastawieni, to jest to za konkretne i nie widzą szerszej perspektywy. Ważne jest połączenie tych dwóch wrażliwości.

W jednym z artykułów przeczytałam Pana słowa, że o wejściu kapitałowym w projekt decydują między innymi ludzie stojący za tym projektem. Czy chodzi o cały zespół, czy tylko o lidera? Czy dobry lider wystarczy gdy zespół jest trochę słabszy?

I lider i zespół są bardzo ważni przy ocenie szansy na sukces danego przedsięwzięcia. Gdy firmie zaczyna wychodzić i zaczyna rosnąć, to ona się ciągle zmienia. Co pół roku jest inną firmą – zmienia się jej dynamika. Lider i kluczowe osoby powinny przechodzić te kluczowe fazy, rozwijać się wraz z nią. Zmiany takie powodują bardzo duże wewnętrzne napięcia, dużo stresu, zwątpienia, euforii.

Lider jest więc bardzo ważny. Jednak sam lider nie wystarczy. Lider pracuje z zespołem. Bo każda duża firma to jednocześnie duża organizacja. A tam element ludzki jest bardzo istotny.

Jako inwestor, teraz uczy i podpowiada Pan innym jak być przedsiębiorcą, a kto pomagał i uczył Pana?

Inwestorzy widzą bardzo wiele projektów, mają także swoje doświadczenia i dzięki temu mają swoje zdanie, które może być pomocne. Jak się rozmawia z wieloma osobami, które mają coś ciekawego do powiedzenia na temat tego co robisz, to zdobywasz doświadczenie.

My z Tomkiem nie uczyliśmy się od nikogo. To były też lata 90., inna rzeczywistość niż jest teraz. Bardzo dużo podpatrywaliśmy, dużo czytaliśmy, natomiast unikaliśmy przejmowania nawyków biznesowych od starszych. Czuliśmy, że zachodzi istotna zmiana, przejście do systemu wolnorynkowego i nie chcieliśmy się uczyć tych złych nawyków z poprzedniej epoki. Świadomie byliśmy rewolucjonistami, odkrywcami, którzy robili swoje na nowo i od początku.

A propos tego poprzedniego systemu, zmian społecznych i ekonomicznych na początku lat 90, czyli czasu Waszego wejścia do biznesu, czy jeżeli maiłby Pan dzisiaj zaczynać, byłoby to łatwiejsze czy trudniejsze?

W sumie myślę, że ogólny poziom trudności jest bardzo podobny. Natomiast inne cechy były ważne wtedy a inne dzisiaj.

W naszym przypadku sam fakt podjęcia decyzji, zdecydowanie się na takie przedsięwzięcie było trudne. Robiliśmy coś całkiem nowego – a trudno robić rzecz bez przykładu innych.

Gdyby na naszym miejscu były osoby, które przeszły już przez założenie biznesu, wiedziały jak to się robi, to pewnie byłoby to dla nich łatwiejsze.

Z jednej strony wiadomo, że teraz nie da się stworzyć drugiego Amazona czy Allegro. Ale z drugiej strony, jest dzisiaj tyle nowych trendów, które teraz zmieniają rzeczywistość i o których wiadomo, że będą się rozwijać. Jeżeli je poważnie potraktować to z dużym prawdopodobieństwem drogę do sukcesu się znajdzie.

Ma Pan na pewno swoje typy takich trendów. Co to będzie?

Takim trendem są np sensory i ilość danych, która będzie na świecie. To jest fakt. Wzrasta ilość informacji, dane można coraz łatwiej przesyłać i magazynować. To zaczyna nas otaczać. Jeżeli się w to wejdzie, jeżeli kogoś to pociąga i postawi na tę dziedzinę, to z tego musi coś powinno wyjść. Patrząc szerzej rewolucja cyfrowa zmienia rzeczywistość, Zaczęła się dwadzieścia – trzydzieści lat temu i myślę że nie jesteśmy jeszcze w połowie.

Jak budowało się Onet, a jak teraz wygląda budowanie firm?

Myślę, że jest bardzo dużo podobieństw. Bardzo wyjątkowe w Onecie było to, że wtedy nie było w ogóle specjalistów, którzy się zajmowali rzeczami, które Onet zaczął robić. Poniekąd było dość łatwo zatrudniać ludzi, bo jak poszła fama, że tu się robi Internet, to ludzie zaczęli przyjeżdżać z całej Polski, bo chcieli pracować w takiej firmie. Internet przyciągał. Trudnością było, że zatrudnialiśmy, z wyjątkiem pewnych stanowisk technicznych i finansowych, ludzi którzy zaczynali robić rzeczy z którymi wcześniej nie mieli styczności. Stworzenie 300 osobowego zespołu w dwa lata było wyzwaniem.

Teraz jest inaczej. Większość aktywności firm to rzeczy, które już dawno zostały wymyślone. Gdy są ludzie, którzy mają doświadczanie to należy z takimi pracować. Należy korzystać z najlepszych praktyk a nie wymyślać wszystkiego od nowa. Natomiast to co jest najważniejsze dla firmy, jej wyróżnik, musi być oryginalny, nowy, innowacyjny.

W takim razie co dzisiaj jest potrzebne żeby osiągnąć sukces?

Ważna jest postawa przedsiębiorcza czyli obserwowanie co się zmienia i co można zrobić lepiej połączona z chęcią działania. Trzeba patrzeć gdzie są niezadowoleni klienci i szukać przyczyn. Niezadowolenie wynika z jakiś faktycznych zmian, z którymi mamy do czynienia. Żyjemy w dynamicznie zmieniającym się świecie. Technologia ciągle umożliwia nam coś nowego. Wszędzie i bez przerwy pojawiają się jakieś niedoskonałości, nisze, dziury. Dlatego dostrzeganie potrzeb jest punktem wyjścia. A potem przychodzi działanie.

A więc jakie są pułapki, zagrożenia? Na co młodzi liderzy muszą uważać?

Na pewno może się zdarzyć że wejdą w działania, które zakończą się porażką. Ważne jest by te niepowodzenia były drobnymi porażkami, czyli żeby faktycznie z nich wyciągać pozytywne wnioski choć wiem, że nie jest to łatwe, żeby być w zgodzie ze sobą, otoczeniem, żeby ludzie nie mieli pretensji, że coś nie wyszło.

Drugą wskazówką jest unikanie słabych projektów, które idą bardzo wolno i nawet jak wyjdą to ich wynik jest mało istotny. Takie projekty to marnowanie swojego potencjału.

Jak widzi Pan Polskę za 20 lat? Jak będzie wyglądała wtedy rzeczywistość?

To zależy. Wizja, która jest mi najbliższa i najbardziej pozytywna, to obraz tego, że w Polsce innowacyjne myślenie się mocno rozszerzy.

Żeby zaistniały poważne zmiany w rzeczywistości, potrzebne są firmy. Dlatego głęboko wierzę, że to startupy zmieniają świat, są siłą, która zmienia gospodarkę i dużą część życia społecznego. Te startupy oczywiście muszą mieć całe otoczenie, dzięki któremu jest im łatwiej się rozwijać.

Mocną stroną Polski jest środowisko ludzi związanych z technologią, informatyków, programistów. Cały polski świat IT to jakość, która jest znana na całym świecie. I mamy też to prężnie rozwijające się środowisko startupów. Co prawda ta społeczność startupowa jest tutaj w sumie mała, ale jednocześnie dobra i solidna. Jest to bardzo ogromny potencjał wzrostu.

Jakie więc kompetencje będą potrzebne liderom w razie takiej rewolucji technologicznej?

To o czym już mówiliśmy jest podstawą, czyli umiejętność działania, umiejętność patrzenia na rzeczywistość, umiejętność współpracy, ale też posiadanie własnej wizji. Dodałbym do tego kompetencje technologiczne, czyli rozumienia technologii, niekoniecznie programowania.

Jakich wskazówek udzieliłby Pan młodym liderom?

Nie powinni się przejmować za bardzo autorytetami, ale rzeczywiście brać rzeczy swoje ręce i działać. Nie wierzyć, że czegoś się nie da. Z drugiej strony mieć empatyczną umiejętność uczenia się, wyczuwania otoczenia. Nie zgadzać się, mieć swój punkt widzenia. Szybko działać, być zdecydowanym, próbować. Jak się nie da, zmienić kierunek, a przy okazji uczyć się przy każdej możliwej okazji. To jest taka podstawowa rada. Brać ze świata to, co jest najbardziej dla Ciebie potrzebne.

A jak to jest z pasją i pieniędzmi? Czy pasja wystarczy by stać się tym przysłowiowym milionerem? I czy myślenie tylko w kategorii pieniędzy popłaca?

Z pieniędzmi jest jeszcze inaczej, to inna dynamika. Pasja, to przekonanie do tego co się robi musi być rzeczywista. Natomiast z drugiej strony myślenie trendami i znalezienie czegoś, co jednocześnie jest Twoją pasją i znajduje się w szerszym trendzie. Są ludzie, którzy tylko i wyłącznie podążają za pasją, i albo rzeczywiście są prekursorami i są tymi, którzy mocno zmieniają świat, albo są w swoim prywatnym świecie, który jest ważny, ale niekoniecznie wpisuje się w coś szerszego.

Tu pojawia się pytanie o to kim jesteś. Czy jesteś pierwszym, tym early adopterem i kiedy coś się zaczyna dziać to w to wchodzisz. Wtedy stawka jest duża, ale ryzyko jest też ogromne. A z pieniędzmi jest tak, że oczywiście są ludzie którzy są zaprogramowani jedynie na to, żeby zarabiać pieniądze, ale ja zazwyczaj z takimi nie mam do czynienia. Natomiast z drugiej strony jeżeli wspierasz czy twirzysz firmy, które mają rosnąć, to pieniądze są w tym ważne, bo jest to energia, możliwość oddziaływania na świat. W przedsiębiorczości pasja, zmienianie świata i pieniądze są bardzo mocno zazębione za sobą.

A więc kim jest dla Pana lider?

Lider to jest ktoś kto rzeczywiście działa, chce zmieniać to co jest wokół niego. Dobry lider to taki, który jednocześnie jest odpowiedzialny za siebie i innych i potrafi się uczyć.

*

Rozmawiała Karolina Borgosz  Prawnik, współpracownik Fundacji Warsztat Innowacji Społecznych. Aktywnie działała już na studiach, jako członek Samorządu Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz tutor Akademii Przyszłości. Od dwóch lat angażuje się w projekty programu Erasmus+ organizując szkolenia dla młodzieży oraz realizując partnerstwo strategiczne z zakresu dialogu międzykulturowego oraz alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów.

NO COMMENTS

POST A COMMENT